26 stycznia 2016

Killer's book

Zespół: EXO
Rodzaj: Kryminał
Długość: One Shot

 30 październik godzina 8:45.
Chanyeol i Baekhyun dostali zawiadomienie o morderstwie. Dowiedzieli się o nim od bibliotekarza Chena .
- Baek zbieraj ekipę jedziemy do najbliższej biblioteki - powiedział Yeol. Młody patolog szybko pobiegł po telefon i zadzwonił do przełożonego - Suho. Nie minęło 15 minut i już cały zespół był na miejscu zbrodni. Luhan (grafik) wziął aparat i zrobił zdjęcia denatom, a właściwe temu co po nich zostało. Sehun pozbierał porozrzucane po całym składziku woźnego cząstki ciał - małe kawałki mięśni i kości. Pod ścianą leżały głowy denatów i kawałki kręgosłupów. Gdy Sehun i Luhan skończyli swoją pracę, do pomieszczenia wszedł Baekhyun i Chanyeol. Baek przykucnął przy szczątkach:
- Dwóch mężczyzn, w wieku ok. 20-25lat, jeden średniego wzrostu a drugi dość wysoki, prawdopodobnie azjaci. - powiedział patolog.
- Jak długo tu leżą? - Chanyeol zapytał wychodzącego Sehuna.
- Biorąc pod uwagę lekki rozkład ciał od 3 dni do tygodnia -  odpowiedział  patrząc na kawałki ciała, które trzymał w ręce w torebce foliowej.
- Ciekawe komu zaszkodzili że tak skończyli  - rozmyślał głośno agent.
- Tego nie wiemy, ale ten ktoś nieźle ich urządził - zawtórował mu Baek. Wstał, wyszedł z pakamery woźnego i pokierował zespół jak ma zabezpieczyć wszystkie części ciał i przewieźć je do laboratorium.  Sam udał się z Yeolem do bibliotekarza. Agent CSI  stanął na przeciwko Chena i zaczął zadawać mu pytania:
- Gdzie pan był przez ostatni tydzień?  - zapytał podejrzliwie.
- U rodziny na wsi ok. 20 km od miasta -odpowiedział zdruzgotany bibliotekarz. Tymi słowami przekreślił całą wymyśloną przez detektywa historię.
- Widział pan kiedyś, żeby ktoś się bił w okolicy? Lub kręcił? Coś kombinował? - drążył dalej agent. Był pewny, że to sprawka Chena, chciał żeby się potknął na jakimś pytaniu i przyznał, że to jego wina.
- Nie przypominam sobie nic takiego - już spokojniej odpowiadał. Zawiedziony Yeol odpuścił, podziękował za rozmowę, odśpiewał całą formułkę i wyszedł zabierając ze sobą Baekhyuna. Wsiedli do samochodu i zaczęli analizować to, co do tej pory wiedzą. Zawsze tak robili po nowo rozpoczętej sprawie.
- Jacyś faceci giną w bardzo dziwnych okolicznościach w bibliotece, która znajduje się w spokojnej okolicy. To bardzo dziwne. Albo mieli problemy z mafią, albo wielkiego pecha. - powiedział agent CSI.
- Mi się wydaje, że jego śmierć nie jest przypadkowa, ale też nie jest sprawką mafii. Gdzieś czytałem o podobnej śmierci a właściwie o podobnie zostawionych szczątkach - wspomniał Baek.
    Dojechali do laboratorium, w którym już czekał na nich denat. Suho wziął próbki krwi do analizy, natomiast Luhan zrobił dokładne zdjęcia czaszek, wgrał je w komputer i zrekonstruował twarze. Następnie wprowadził dane i przeszukał bazę. Do jego gabinetu wszedł Baekhyun.
- Wiesz już kim są denaci?  - zapytał.
- Kim Kyungsoo i Park Kai - odpowiedział, wyświetlając na tablicy zdjęcia ofiar. Coś tchnęło Baeka, przez co poleciała mu łza. Poszedł do Chanyeola powiedzieć o odkryciu tożsamości. Stanął w drzwiach jego biura. Nie wypowiedział żadnego słowa tylko rzucił się ze łzami na agenta. W tej chwili potrzebował przytulenia. Gdy odsunął się od Yeola powiedział:
- Przepraszam, dowiedziałem się przed chwilą, że jedną z ofiar jest mój przyjaciel z dzieciństwa.
- Nic się nie stało. Uspokój się i mów. - odpowiedział agent. Baekhyun usiadł na kanapie. Chan zajął miejsce obok niego.
- Kim Kyungsoo - patolog wypowiedział imię dawnego kumpla. Wraz z jego słowami po jego policzkach popłynęły łzy.- Tak się nazywał. - ledwo powstrzymał kolejną falę smutku.
- A ten drugi? -Chanyeol spojrzał na współpracownika ze współczuciem.
- Park Kai! - agentowi zrobiło się słabo. Kai to jego kolega z wojska, z którym pełnił służbę. Jedyne, co chciał teraz zrobić to iść się napić, żeby zapomnieć. Ale musiał być silny.
- Kai to mój wojskowy towarzysz - powstrzymywał smutek. Gdy Baek usłyszał te słowa, otarł łzy i wstał z kanapy:
- Muszę się jakoś pozbierać. Jedyne, co mogę dla nich teraz zrobić to odkryć kto ich zamordował - oznajmił. Gdy już wychodził z gabinetu, usłyszał przytaknięcie i podziękowanie od Chana. Patolog poszedł do laboratorium. Zaczął oglądać kości, które wcześniej kazał oczyścić ze skóry. Spędził tam kilka godzin. Obserwowanie szczątków zawsze uspokajało Baeka. Gdy już się pozbierał, był późny wieczór. Zabrał swoje rzeczy i wrócił do domu. Tego dnia odkrył, że przyczyną obu zgonów było skręcenie karku.

31 października godzina 8:45
  Do biura agenta dzwoni telefon. Zostały odnalezione kolejne szczątki. Zawiadomienie znowu złożył bibliotekarz. Yeol zadzwonił do Baeka i razem przyjechali do biblioteki. Tym razem zostali pokierowani do salki z komputerami. Czekały tam na nich fragmenty dwóch ciał, zostawione tak jak ostatnio - tylko głowa i kawałek kręgosłupa. Patolog zbliżył się do ciał i powiedział to samo, co dzień wcześniej: "Mężczyźni ok. 20-25 lat, prawdopodobnie azjaci". Ekipa była tam przez około godzinę. Przez ten czas Chanyeol nie spuścił z oczu ani na moment podejrzanego bibliotekarza. Baekhyun podszedł do agenta CSI i powiedział:
- On nie może być sprawcą morderstwa ponieważ było dwóch mężczyzn wysokich i silnych. Wiem to po dokładnej analizie poprzednich kości.
- Czyli miał wspólnika?-zapytał podekscytowany.
- Nie, czyli to był ktoś zupełnie inny. Chen jest zbyt drobny, żeby mógł własnymi rękami skręcić komuś kark.
- To jest przyczyna zgonu, skręcenie karku?
- Tak, nadal coś mi to przypomina, ale nie pamiętam co. - zwierzył się Baek. Chanyeol od niego odszedł i zbliżył się do bibliotekarza:
- Masz dwóch silnych przyjaciół? - zapytał z widoczną ciekawością w głosie.
- Nie moi znajomi to kobiety, nie lubię przebywać w towarzystwie mężczyzn z którymi nie sypiam. - Zdziwił tym detektywa. Lekko zniesmaczony podszedł do patologa i zabrał go z biblioteki.
- Jednak się myliłem. To nie będzie on ani nikt z jego otoczenia. - przeprosił.
- A nie mówiłem - nie mógł się powstrzymać.
    Wsiedli do samochodu, najpierw pojechali do kawiarni na podwieczorek, a później do laboratorium. W wejściu czekali już Suho i Luhan Oboje byli bardzo smutni. Baekhyun był zbyt ciekawy, żeby czekać i od razu podbiegł do nich:
- Co się stało?- powiedział bardzo przejęty.
- Przeprowadziłem rekonstrukcję twarzy i zidentyfikowałem ofiary. Jedną z nich jest mój przyjaciel, który nie dawno wrócił z zagranicy - Xiumin, a drugą Lay - były współpracownik i dobry kolega Suho.- odpowiedział Luhan, ledwo powstrzymując kolejne łzy, spływające po jego policzku.
- Coś tu jest nie tak - odezwał się Chanyeol. - Czemu akurat oni? Przecież nie mieli ze sobą nic wspólnego oprócz nas. Czy wam też wydaje się dziwne to, że zamordowany został każdy z naszych bliskich znajomych a od Sehuna nie? - W tym momencie mężczyzna wszedł do laboratorium. Wszyscy spojrzeli na niego jak na zabójcę.
- Co? - zapytał zdziwiony.
- Co robiłeś w ciągu ostatniego tygodnia? Wiem, że cię nie było i wróciłeś dopiero wczoraj? - agent odpowiedział pytaniem, na pytanie.
-  Skoro tak bardzo chcecie wiedzieć byłem na zjeździe fanów kpopu. - znajomym spadł kamień z serca, co okazali głośno wypuszczając powietrze z ust - No co, zawsze chciałem poznać ludzi, którzy lubią tą samą muzykę, co ja. - już nikt go nie słuchał. Wszyscy zajęli się swoją pracą. Baekhyun zabrał do swojego gabinetu wszystkie kości. Rozłożył je na stole i przyglądał się nim przez dość długi okres czasu. Przerwał mu Suho, który przyszedł z wynikami toksykologii.
- Na podstawie próbek mięśni Sehun ustalił, że ofiary zostały zabite w bibliotece.
- Widzisz te numery wyryte na kręgu C3? - zignorował słowa szefa.
- Jak myślisz, co to może być - zapytał Suho.
- To jakiś numer seryjny. Albo nie bo za krótki. Zadzwoń po Chanyeola, on może wiedzieć, co to jest. Chociaż czekaj te numery powtarzają się u wszystkich ofiar na tym kręgu. Kurcze, co to może być. Dobra idź po Yeola. - Szef wyszedł z gabinetu i poszedł po agenta. Po 5  min mężczyzna przyszedł do Baekhyuna.
- Chciałeś coś?
- Widzisz te cyfry na kręgu?
- Tak.
- Co to może być?
- A to nie jest przypadkiem kod do książki?
- Faktycznie, czemu na to nie wpadłem - uderzył się w głowę patolog. Chanyeol wziął kartkę i spisał numer. Później razem się udali do Luhana. Grafik włamał się do archiwum biblioteki, w której popełniono zabójstwo. Wpisał kod książki: 45632. Jej tytuł wskazywał na to, że jest to kryminał. Została wypożyczona przez Min Tao. Luhan wyszukał go w bazie. Okazało się, że nie działa sam, ma wspólnika - Son Kris. Jest psychicznie chory i obecnie powinien siedzieć w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Baekhyun znalazł tę książkę w bibliotece laboratorium. Przypomniało mu się, że już ją czytał.
- To stąd kojarzyłem te zbrodnie -powiedział - ale to nie wróży nic dobrego. Jeżeli chcemy złapać zabójców, musimy znaleźć bibliotekarza, bo to on jest następną i ostatnią ofiarą. - Chanyeol wstał i już chciał biec do samochodu, gdy usłyszał głos Baeka " Jadę z tobą". Chciał protestować, ale nie było czasu. Wsiedli do samochodu i pojechali do biblioteki.
    Po cichu weszli do środka. Już od progu usłyszeli starzał z pistoletu i jakiś krzyk. Nie myśląc zbyt wiele Chanyeol rzucił się na napastników. Złapał Tao za rękę z pistoletem, wykręcił ją i zabrał narzędzie. Niestety, za późno zauważył, że Kris też ma pistolet. I nim zdążył go postrzelić, bandyta strzelił w stronę Baekhyuna. Chwilę później sam leżał na ziemi wykrwawiając się. Agent szybko zakuł Tao w kajdanki i pobiegł do przyjaciela. Zobaczył, że ten już nie żyje, ponieważ kula przebiła jego serce. Cała akcja trwała tylko 5 minut. Po 10 słychać było syrenę karetki i radiowozu. W ciągu zaledwie kilku dni zostało zabite 7 osób. Chanyeol wyszedł z biblioteki zdruzgotany zabrał ze sobą wszystkie egzemplarze książki, na której wzorowali się zabójcy i ciało przyjaciela. Martwym Baekiem zajęli się ratownicy, a agent wsiadł do samochodu i pojechał do lasu. Najpierw chciał się tam powiesić, ale na szczęście tylko spalił wszystkie książki, przez które zginęło tyle osób.

New Friend

Zespół: GOT7
Paring: MarkSon
Rodzaj: Smut
Długość: One Shot

Pamiętam ten dzień tak jakby to było wczoraj. Rano wstałem ogarnąłem się i wyszedłem z domu. Poszedłem na autobus do oddalonego od mojej wsi miasta. Dzisiaj odbywały się zawody w koszykówkę. Jechałem około godziny, w międzyczasie słuchając muzyki. Powiem szczerze że pierwszy raz odwiedzałem to miasto, a droga do niego była na prawdę ładna. Pełno kwiatów i ładnych zielonych pastwisk (i pomyśleć że znajomi twierdzą ze jestem pedałem no ja nie wiem skąd taki wniosek). Podróż była miła. Obok mnie siedział jakiś chłopak. Ciągle zagladał mi w telefon gdy przełączałem muzykę. Ciekawe po co, może był ciekawy czego słucham albo co lubię. Tylko w jakim celu by mu to było? Do jechałem na miejsce. Wstałem i wyszedłem z busa. Zaraz za mną wyszedł wścibski pasażer. Stanąłem na przystanku i próbowałem odnaleźć się w terenie. Rozejrzałem się i zauważłem duży budynek z napisem "hala sportowa". Obróciłem się i poszedłem w jej kierunku. Spostrzegłem że za mną idzie chłopak z busa. Czy on mnie do cholery śledził? No nic przyspieszyłem kroku, a on również to zrobił. W pewnym momencie usłyszałem:
-Hej ty! - Obróciłem się i dokładnie przyjrzałem nieznajomemu. Był bardzo dobrze zbudowany. Miał na sobie czarną bokserkę, która idealnie opinała się na jego mięśniach. Widać było że ćwiczy. Jego sześciopak krzyczał "wypuść mnie na wolność, pokaż mnie światu". Był bardzo przystojny. Miał w sobie coś takiego że mi się spodobał. Jego blond włosy idealnie kontrastowały z oczami. A spodnie były tak opięte, że widziałem zarys jego męskości. Lustrowałem go wzrokiem, dopiero gdy stanął bliżej mnie spojrzałem mu w oczy. Były tak ciemne że widziałem w nim swoje odbicie. Przy nim wyglądałem żałośnie. Mogę szczerze stwierdzić że ten facet jest jedynym idealnym człowiekiem którego spotkałem w życiu. -Idziesz na zawody gry w koszykówkę? -zapytał niskim głosem pod wpływem którego przechodziły mnie ciarki po plecach.
-T-tak - wydukałem. Byłem bardzo zafascynowany jego wyglądem przez co zacząłem się jąkać.
- Ja też. Widziałem że słuchasz One Ok Rock. Bardzo ich lubię, a jeszcze nie spotkałem się z żadnym fanem tego zespołu. Miło rozmawiać z kimś kto ma podobne zainteresowania - gdy to mówił był bardzo podekscytowany. Chyba mówił prawdę, więc już wiem czemu się tak gapił w mój telefon.
 - Bardzo ich lubię - odzyskałem głos i mogłem już spokojnie mówić.
- Wiesz co nie mamy za dużo czasu bo do rozpoczęcia zawodów zostało 35 minut a musimy się jeszcze przebrać - powiedział - później porozmawiamy o OOR jak będziemy wracać autobusem - przytaknąłem i poszliśmy w stronę hali. Zarejestrowałem się w recepcji, poszedłem do trenera i udałem się do szatni. Zauważyłem torbę "kolegi". Chwilę później znajomy wszedł do szatni mówiąc:
- Zapomniałem się przedstawić. Mam na imię Jackson.
- A ja Mark - odpowiedziałem lekko zdezorientowany. Nie patrzyłem się na niego tylko zająłem się przebraniem w strój koszykowy. Gdy ściągnąłem koszulkę poczułem czyiś wzrok na moim torsie. Poczułem się nie komfortowo, ale nic nie mówiłem tylko kontynuowałem przebieranie. Założyłem koszulkę meczową i usłyszałem cichy dźwięk. Trochę jakby jęk niezadowolenia. Zignorowałem go. Obróciłem się w stronę drzwi i zobaczyłem jak Jackson oparty o futrynę pożera mnie wzrokiem. Sięgnąłem picie z torby treningowej i udając że nic nie widzę, wyszedłem z szatni. Razem z kolegami z zespołu rozciągneliśmy się na korytarzu i przeprowadziliśmy małą rozgrzewkę. Przez cały ten czas miałem wrażenie że ktoś mnie obserwuje. W końcu trochę zawstydzony odwróciłem się i zobaczyłem Jacksona. ~Kurwa o co mu chodzi ~ pomyślałem. Już chciałem do niego podejść, gdy nazwa naszej drużyny została wywołana i musiałem iść na salę.
 Wszedłem na salę i ujrzałem mnóstwo ludzi. Poczułem się niekomfortowo, ponieważ każdy się patrzył na mnie i na kolegów z zespołu. Zaczęły się zawody. Pierwszy mecz graliśmy z Wietnamem. Wygraliśmy 73:52. Następny był z Chinami. Na salę wszedł chiński zespół. Ujrzałem Jacksona. Był przebrany w barwy swojego państwa. "Do twarzy mu w tych kolorach" pomyślałem. Oderwałem od niego wzrok dopiero wtedy gdy przyszedł trener i zaczął nas motywować. Pełni adrenaliny wyszliśmy na boisko. Zaczęła się rozgrywka. Jackson już wcześniej powiedział że będzie mnie kryć więc cały mecz ganiał za mną. Strasznie mnie tym rozpraszał przez co ledwo wygraliśmy. Za każdym razem gdy dochodziliśmy do bliskiego kontaktu czułem dotyk na moim pośladku. Na szczęście nikt tego nie zauważył bo mogło by się dziwnie skończyć. Po skończonym meczu z Chinami mieliśmy ok. 25 minut przerwy. Wszyscy zawodnicy na hip hip hura wybiegli z sali zabrali z szatni portfele i polecieli do pobliskiej galerii ( a to mnie uważają za "pedała"). Ja na spokojnie wyszedłem z sali i poszedłem się napić.
W szatni za sobą usłyszałem czyjeś kroki. Obróciłem się tuż przede mną stał nie kto inny jak Jackson. Był tak blisko mnie że poczułem zapach jego ciała. Zakręciło mi się od niego w głowie. Ledwo złapałem równowagę a chłopak posłał mi jeden ze swoich uśmiechów. Nim się spostrzegłem stałem przy ścianie, a Jackson nachylał się nade mną. Jego pełne usta delikatnie musnęły moje. Zapragnąłem więcej. Oderwałem głowę od ściany i przysunąłem do twarzy chłopaka, jedną z rąk złapałem go za podbródek przyciągając do siebie, a drugą wsunąłem pod jego koszulkę. Palcami dokładnie obrysowałem jego mięśnie. Złączyłem nasze usta w pocałunku. Staliśmy tak przez kilkanaście sekund gdy nagle poczułem jego język napierający na moje wargi. Posłusznie je rozchyliłem. Zaczął drażnić moje podniebienie. Swoim językiem zabrałem jego i zacząłem go namiętnie całować. Próbowałem przejąć kontrolę nad pocałunkiem, ale Jackson od razu mnie zdominował. W sumie nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie bardzo mi się spodobało. Starałem się go jak najbardziej przedłużyć. Nagle usłyszałem czyjeś kroki i szarpnięcie za klamkę. Zdenerwowany odepchnąłem Jacksona. Ale on tylko się uśmiechnął i powiedział:
- Serio myślisz że zostawiłbym otwarte drzwi? - spojrzałem na niego i przyciągnąłem z powrotem do siebie. Pragnąłem jego ciała, jego zapachu. Wróciliśmy do pocałunku. W pełni oddałem swój umysł Jacksonowi. Rękoma odruchowo zacząłem się bawić jego koszulką. Powoli ją unosiłem po to, aby później ją szybko opuścić. Wreszcie chłopak się zdenerwował. I szybkim ruchem pozbawił mnie koszulki. Nie pozostałem mu dłużny i uwolniłem jego kaloryfer spod tej szmaty. Pogłębiłem nasz coraz bardziej męczący pocałunek. Od tamtego momentu zaczęliśmy dość głośno sapać. Przejechał rękoma w dół po moich plecach po czym wsunął mi je pod spodenki, a później pod bokserki. Poczułem ciepło na moich pośladkach. Jego usta zaczęły stopniowo zjeżdżać z ust. Najpierw wylądowały na szyi, później znalazły się na obojczykach. Jackson przyssał się do jednego z nich zostawiając na nim malinkę. Ostatecznie pocałunkami zszedł do sutków. Bawił się swoim językiem miziając jednego, a rękoma ściskał moje pośladki. Doprowadzał mnie tym do szału. Starałem się jak najciszej pojękiwać tak żeby nikt nie wszedł do szatni. Gdy Jackson to zauważył oznajmił mi że drzwi i okna są dźwiękoszczelne. Od razu po tych słowach zacząłem głośniej jęczeć i pomrukiwać dając tym do zrozumienia chłopakowi że jest mi dobrze. Oderwaliśmy się od ściany. Jackson usiadł na ławce która stała pośrodku szatni, rozłożył nogi i przyciągnął mnie do siebie (nadal stałem). Chłopak językiem zaczął badać mój brzuch a ja w pełni oddałem się tej rozkoszy. Tak skupiłem się na przyjemności że nie zauważyłem kiedy pozbawił mnie spodenek. Jackson nie przerywając ssania i lizania masował moją nabrzmiałą męskość przez bokserki. Robił to przez kilka minut a później ściągnął ze mnie bieliznę. Gdy ujrzał moje przyrodzenie był pod widocznym wrażeniem. Szczerze muszę się pochwalić że mój penis jest na prawdę duży. Patrzył na niego przez chwilę oblizując usta. Niespodziewanie zaczął ssać główkę mojego członka. Robił to z takim wyczuciem że po chwili doszedłem w jego ustach. Zadowolony z siebie wstał, spojrzał mi prosto w oczy i głęboko pocałował tak żebym mógł spróbować własnego nasienia. W sumie nie było takie złe, smakowało trochę kokosem bo jadłem go dzień wcześniej. Chłopak przerwał pocałunek, schylił się do swojej torby i wyciągnął z niej lubrykant. Jednak zanim zabrał się za "robotę" rozebrałem go. Sam też chciałem móc dokładnie obejrzeć jego ciało. A gdy stał cały goły przede mną poczułem się hmm.... spełniony. Jackson ponownie usiadł na ławce i usadził mnie sobie na nogach przodem do niego. Zaczął ssać płatek mojego ucha, a w międzyczasie wylał sobie na rękę płyn. Delikatnie ugryzł ucho wkładając jeden palec w mój odbyt aby zamaskować ból. Poruszał przez chwile nim we mnie po czym przeniósł swoje pocałunki na usta. Gryzł moje wargi do krwi wkładając kolejny palec. Głównie skupiałem się na bólu zadawanym świadomie przez niego dzięki czemu rozciąganie tak nie bolało. Następnie powiódł ustami na obojczyki. Wkładając trzeci palec w odbyt bardzo mocno przyssał się do kości naruszając moje naczynia krwionośne. Poruszał nimi tak żebym się przyzwyczaił do tego uczucia po czym wyciągnął je. Zaczął pieścić moje sutki. Lizać, podgryzać, ssać. Uniósł mnie i nałożył na swojego penisa. Poczułem jak jego członek napiera na wejście. Rozluźniłem się i pozwoliłem mu go wsunąć. Najpierw był ból, później dyskomfort a na końcu przyjemność. Gdy odczułem to ostatnie. Położyłem jego ręce na moich biodrach, a swoje na jego torsie. Jackson mocno chwycił moją miednicę i zaczął rytmicznie unosić mnie w górę i w dół. Pierwsze pchnięcie było delikatne na szczęście kolejne co raz szybsze i mocniejsze. Za każdym razem wyrywał mi się głośny jęk, chłopak nie był mi dłużny i sam też stękał i sapał. Przedłużaliśmy tą chwilę tak bardzo jak mogliśmy jednak w pewnym momencie Jackson trafił prosto w moją prostatę przez co spuściłem się prosto na jego tors. Chłopak nie zwrócił ma to uwagi wykonał jeszcze kilka pchnięć i doszedł we mnie (co nawiasem mówiąc mnie jeszcze podnieciło). Miałem ochotę na więcej ale właśnie zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec meczu, czyli naszej przerwy. Jackson podniósł mnie, a ja jeszcze ręką przejechałem po jego przyrodzeniu wzbudzając w nim podniecenie i jęk. Wstałem i zacząłem szukać swoich bokserek. Znalazłem je w drugim kącie szatni. Założyłem najpierw bieliznę później spodenki. Zobaczyłem że chłopak jeszcze się nie ubrał, podszedłem do niego i uderzyłem go dość mocno w dupę. Stęknął.
 - Ok następnym razem będzie na ostro - powiedział zadziornie.
- Okey zobaczymy na co cię stać - odpowiedziałem seksownym głosem. Posłał mi uśmiech i ubrał się. Zrobiłem to samo.
- Krew ci leci z ust - zaniepokoił mnie Jackson - Kurwa czemu tak mocno ugryzłem.
- Spokojnie nic się nie stało. Wezmę chusteczkę i je wytrę. - uspokoiłem go i siebie.
- No co ty ja ci ją wytrę - już chciałem mu podać chusteczkę, gdy on ponownie przycisnął mnie do ściany. Zaczął tak namiętnie całować że miałem ochotę powtórzyć całą sytuację która zaszła jakieś 10 minut wcześniej. Już nie mogłem się doczekać naszego kolejnego spotkania. Chłopak wylizał całą krew ale nadal mnie całował. Przestał dopiero w tedy gdy usłyszeliśmy krzyki naszych drużyn wracających z galerii. Jackson rzucił się na drzwi i je bardzo cicho otworzył, a ja udawałem że nic się nie dzieje i nie wydarzyło. Wyciągnąłem kolejną butelkę picia z torby treningowej i poszedłem na salę.

1 grudnia 2015

Love Challenge (prologue)

Zespół: EXO 
Paringi: HunHan, pobocznie BaekYeol
Rodzaj: Fluff, Smut
Długość: ???
Luhan - typowa diva. Wozi się po szkole i udaje że jest najfajniejszy. Tak na prawdę nikt go nie lubi. Każdy z jego znajomych koleguje się z nim tylko i wyłącznie dla jego fejmu i kasy. To trochę przykre jednak biorąc pod uwagę jego zachowanie nie dziwie się im. Jest wredny i w prost uwielbia dokuczać innym. Nie szanuje siebie i innych. 
Sehun - na forum szkoły cicha woda z lekkimi porywami, jednak w towarzystwie przyjaciół staje się bardzo śmiały i otwarty na świat i ludzi. Większość osób w szkole go lubi, poza grupką Luhana. Sehun sam w sobie jest miły i uprzejmy dla wszystkich. Jest schludny i lubi dbać o siebie przez co nie pije, nie pali i nie ćpa. 
Chanyeol - jedyny prawdziwy przyjaciel Luhana. Znają się od przedszkola. Jest tak samo nadziany jak Lu. Mają podobny chatakter jednak Chanyeol ma więcej uczuć w sobie niż jego przyjaciel.
Baekhyun- najlepszy przyjaciel Sehuna. Poznali się w podstawówce i ich przyjaźń trwa do teraz. To dzięki niemu Sehun nie stoczył się (tak jak Luhan ) i jest porządnym człowiekiem. Warto też wspomnieć że jego ojciec jest pastorem. 
***
 Piątek wieczór ostra impreza u Chanyeola Lu siedzi przy ladzie, gdzie kelner podaje drinki. Popija jeden za drugim dobrze się przy tym bawiąc. Co chwilę podchodzi do niego jakaś laska i wyciąga go na parkiet jednak on usilnie trzyma się barmana. Nagle podchodzi do niego najładniejsza dziewczyna w szkole lekko zdziwiony. Wstaje do niej. Ona delikatnie ociera się tyłkiem o jego męskość. Luhan podniecony już chce za nią iść, jednak nagle pojawia się jej chłopak w chuj napakowany bejsbolista. Lu odpuszcza. W końcu zostawia barek i idzie na parkiet. Otoczony mnóstwem dziewczyn czuje się fantastycznie ale to nie jest to czego szuka on ma ochotę na coś innego... 
*** 
Spokojny piątkowy wieczór u Baekhyuna. Sehun wraz z Baekiem siedzą u chłopaka w pokoju i jak co piątek grają w gry. Jednak dzisiaj ma być inaczej. Ponieważ są urodziny Baekhyuna, Sehun wraz z kolegami urządzili mu przyjęcie urodzinowe. Chłopak specjalnie "przetrzymuje" Baeka w jego pokoju żeby znajomi mogli przygotować salon na przyjęcie jubilata. Sehun dostaje smsa od reszty chłopaków że mogą już zejść i pod pretekstem głodu chłopaki udają się do kuchni (idąc przez salon). Gdy Baek pierwszy schodzi ze schodów wszyscy imprezowicze (jakieś 7 osób) wyskakują krzycząc niespodzianka. Baekhyun podekscytowany dziękuje wszystkim. Nie mija 10 minut a już jeden z gości wpada na szalony (według nich) pomysł...

28 października 2015

DIY Zombie

DIY Zombie

Potrzebujesz:
Sztuczna Skóra (link jak zrobić)
Sztuczna Krew (link jak zrobić)
Chusteczki higieniczne (3 warstwowe)
Tipsy
Kosmetyki (fluid, cienie)

Krok 1
Rwiemy chusteczkę na kawałki tak żeby nie miały żadnych równych rogów. Wycinamy tipsy w nie równe kształty bo przecież zombie nie mają równych zębów :)

Krok 2
Nakładamy na twarz "skórę" i chusteczki. Dajemy ok.3-4 warstwy. Najwięcej tam gdzie będą rozcięcia.
Krok 3
Czekamy aż masa wyschnie. Wycinamy dziury np. wykałaczką. Robimy duże przecięcie na ustach.
Krok 3
 Na masę żelatynową przyklejamy tipsy na usta.


Krok 4
Na całą twarz nakładamy fluid. Pokrywamy nim każdą białą część. Oprócz tipsów.
Krok 5
Wypełniamy zagłębienia (przecięcia) czarnym cieniem (eyelinerem, farbką do twarzy).
Ciemnym cieniem robimy podkrążone zaciemnione oczy. Na niektóre rany nakładamy fioletowy cień. I całą powierzchnie pokrywamy lekko czerwonym/różowym i brązowym cieniem.
Krok 6
Za pomocom słomki lub jakiejś łyżki nakładamy sztuczną krew. Przy czym najwięcej w rany.
Krok 7
Rozpuszczamy włosy i je tapirujemy (lekko). Nakładamy suchy szampon na całe włosy i nie rozczesujemy go. Ma zostać poświata siwego.
Krok 8
Bierzemy jakieś stare ubrania. Tniemy je i porządnie brudzimy krwią.

Ja tak idę do szkoły w piątek :D


Życzę strasznego Halloween!!!





DIY Sztuczna Krew

DIY Sztuczna Krew (zastygająca)
Przepis na krew jest prosty. Robimy sztuczną skórę i dodajemy do niej barwniki.

Przepis na skórę ---> DIY Sztuczna Skóra

Dodatkowo:
Barwnik Czerwony ok. 4 zł
Barwnik Niebieski ok. 4 zł

 Rozpuszczamy 1 łyżkę żelatyny w 2 łyżkach wody i 2 łyżkach gliceryny. Dodajemy dużo czerwonego barwnika i trochę niebieskiego.

25 października 2015

DIY Sztuczna Skóra (zastępnik dla wosku charakteryzatorskiego i płynnego lateksu)

DIY Sztuczna Skóra
W tym tygodniu (od dzisiaj do czwartku) będą tutoriale halloweenowe. Dzisiaj przygotowałam przepis na sztuczną skórę, którą wykorzystamy i w środowej charakteryzacji.

Potrzebujesz:
Żelatyny 
Gliceryny (ok. 2, 3zł) najlepiej weź 50 g
Wody
 








Krok 1
Mieszamy glicerynę, wodę i żelatynę w proporcjach 2:2:1 (czyli np. 2łyżki gliceryny, 2 łyżki wody i łyżka żelatyny)

 
Krok 2
Rozpuszczamy mieszaninę w kąpieli wodnej, mieszamy delikatnie i tak długo aż żelatyna się rozpuści i nie będzie żadnych kryształków w substancji (może to chwilę potrwać).

Jeżeli "skóra" wam zastygnie to powtarzamy krok 2 tyle że wystarczy dosłownie chwila i po niej mieszanka będzie płynna. Nakładamy ją po chwili odstania (nie od razu po ściągnięciu z ognia) jak się lekko zacznie ścinać.

19 października 2015

DIY Halloween - Zakrwawiona Maska

Zakrwawiona Maska
To sposób na przebranie dla tych którzy mają mało czasu albo nie chce im się bawić z  przebraniami lub charakteryzacją, a chcą mieć jakiś kostium. :)

Zapraszam do komentowania bo to daje mega motywację do pisania kolejnych postów :D

Potrzebujesz :
Maskę "ochronną" (tak to się  nazywa w aptece) koszt: ok. 60gr
Jakieś czerwone płyny np. mazak, lakier do paznokci, sztuczna krew, barwnik spożywczy
 Jakiś czarny płyn

Krok 1 
Pomaluj lekko maskę czerwonym długopisem lub mazakiem

Krok2
Naciapkaj trochę plam czerwonych a później czarne. Pomieszaj te plamki żeby dobrze wyglądały (jak krew).
 
Krok 3
Dodaj kilkanaście plamek z barwnika spożywczego w żelu (to nada realizmu).

 
Krok 4
Zostaw do wyschnięcia (może to zająć trochę czasu)

Efekt: