Zespół: GOT7
Paring: MarkSon
Rodzaj: Smut
Długość: One Shot
Pamiętam ten dzień tak jakby to było wczoraj. Rano wstałem ogarnąłem się i wyszedłem z domu. Poszedłem na autobus do oddalonego od mojej wsi miasta. Dzisiaj odbywały się zawody w koszykówkę. Jechałem około godziny, w międzyczasie słuchając muzyki. Powiem szczerze że pierwszy raz odwiedzałem to miasto, a droga do niego była na prawdę ładna. Pełno kwiatów i ładnych zielonych pastwisk (i pomyśleć że znajomi twierdzą ze jestem pedałem no ja nie wiem skąd taki wniosek). Podróż była miła. Obok mnie siedział jakiś chłopak. Ciągle zagladał mi w telefon gdy przełączałem muzykę. Ciekawe po co, może był ciekawy czego słucham albo co lubię. Tylko w jakim celu by mu to było?
Do jechałem na miejsce. Wstałem i wyszedłem z busa. Zaraz za mną wyszedł wścibski pasażer. Stanąłem na przystanku i próbowałem odnaleźć się w terenie. Rozejrzałem się i zauważłem duży budynek z napisem "hala sportowa". Obróciłem się i poszedłem w jej kierunku. Spostrzegłem że za mną idzie chłopak z busa. Czy on mnie do cholery śledził? No nic przyspieszyłem kroku, a on również to zrobił. W pewnym momencie usłyszałem:
-Hej ty! - Obróciłem się i dokładnie przyjrzałem nieznajomemu. Był bardzo dobrze zbudowany. Miał na sobie czarną bokserkę, która idealnie opinała się na jego mięśniach. Widać było że ćwiczy. Jego sześciopak krzyczał "wypuść mnie na wolność, pokaż mnie światu". Był bardzo przystojny. Miał w sobie coś takiego że mi się spodobał. Jego blond włosy idealnie kontrastowały z oczami. A spodnie były tak opięte, że widziałem zarys jego męskości. Lustrowałem go wzrokiem, dopiero gdy stanął bliżej mnie spojrzałem mu w oczy. Były tak ciemne że widziałem w nim swoje odbicie. Przy nim wyglądałem żałośnie. Mogę szczerze stwierdzić że ten facet jest jedynym idealnym człowiekiem którego spotkałem w życiu.
-Idziesz na zawody gry w koszykówkę? -zapytał niskim głosem pod wpływem którego przechodziły mnie ciarki po plecach.
-T-tak - wydukałem. Byłem bardzo zafascynowany jego wyglądem przez co zacząłem się jąkać.
- Ja też. Widziałem że słuchasz One Ok Rock. Bardzo ich lubię, a jeszcze nie spotkałem się z żadnym fanem tego zespołu. Miło rozmawiać z kimś kto ma podobne zainteresowania - gdy to mówił był bardzo podekscytowany. Chyba mówił prawdę, więc już wiem czemu się tak gapił w mój telefon.
- Bardzo ich lubię - odzyskałem głos i mogłem już spokojnie mówić.
- Wiesz co nie mamy za dużo czasu bo do rozpoczęcia zawodów zostało 35 minut a musimy się jeszcze przebrać - powiedział - później porozmawiamy o OOR jak będziemy wracać autobusem - przytaknąłem i poszliśmy w stronę hali.
Zarejestrowałem się w recepcji, poszedłem do trenera i udałem się do szatni. Zauważyłem torbę "kolegi". Chwilę później znajomy wszedł do szatni mówiąc:
- Zapomniałem się przedstawić. Mam na imię Jackson.
- A ja Mark - odpowiedziałem lekko zdezorientowany. Nie patrzyłem się na niego tylko zająłem się przebraniem w strój koszykowy. Gdy ściągnąłem koszulkę poczułem czyiś wzrok na moim torsie. Poczułem się nie komfortowo, ale nic nie mówiłem tylko kontynuowałem przebieranie. Założyłem koszulkę meczową i usłyszałem cichy dźwięk. Trochę jakby jęk niezadowolenia. Zignorowałem go. Obróciłem się w stronę drzwi i zobaczyłem jak Jackson oparty o futrynę pożera mnie wzrokiem. Sięgnąłem picie z torby treningowej i udając że nic nie widzę, wyszedłem z szatni. Razem z kolegami z zespołu rozciągneliśmy się na korytarzu i przeprowadziliśmy małą rozgrzewkę. Przez cały ten czas miałem wrażenie że ktoś mnie obserwuje. W końcu trochę zawstydzony odwróciłem się i zobaczyłem Jacksona. ~Kurwa o co mu chodzi ~ pomyślałem. Już chciałem do niego podejść, gdy nazwa naszej drużyny została wywołana i musiałem iść na salę.
Wszedłem na salę i ujrzałem mnóstwo ludzi. Poczułem się niekomfortowo, ponieważ każdy się patrzył na mnie i na kolegów z zespołu. Zaczęły się zawody. Pierwszy mecz graliśmy z Wietnamem. Wygraliśmy 73:52. Następny był z Chinami. Na salę wszedł chiński zespół. Ujrzałem Jacksona. Był przebrany w barwy swojego państwa. "Do twarzy mu w tych kolorach" pomyślałem. Oderwałem od niego wzrok dopiero wtedy gdy przyszedł trener i zaczął nas motywować. Pełni adrenaliny wyszliśmy na boisko. Zaczęła się rozgrywka. Jackson już wcześniej powiedział że będzie mnie kryć więc cały mecz ganiał za mną. Strasznie mnie tym rozpraszał przez co ledwo wygraliśmy. Za każdym razem gdy dochodziliśmy do bliskiego kontaktu czułem dotyk na moim pośladku. Na szczęście nikt tego nie zauważył bo mogło by się dziwnie skończyć. Po skończonym meczu z Chinami mieliśmy ok. 25 minut przerwy. Wszyscy zawodnicy na hip hip hura wybiegli z sali zabrali z szatni portfele i polecieli do pobliskiej galerii ( a to mnie uważają za "pedała"). Ja na spokojnie wyszedłem z sali i poszedłem się napić.
W szatni za sobą usłyszałem czyjeś kroki. Obróciłem się tuż przede mną stał nie kto inny jak Jackson. Był tak blisko mnie że poczułem zapach jego ciała. Zakręciło mi się od niego w głowie. Ledwo złapałem równowagę a chłopak posłał mi jeden ze swoich uśmiechów. Nim się spostrzegłem stałem przy ścianie, a Jackson nachylał się nade mną. Jego pełne usta delikatnie musnęły moje. Zapragnąłem więcej. Oderwałem głowę od ściany i przysunąłem do twarzy chłopaka, jedną z rąk złapałem go za podbródek przyciągając do siebie, a drugą wsunąłem pod jego koszulkę. Palcami dokładnie obrysowałem jego mięśnie. Złączyłem nasze usta w pocałunku. Staliśmy tak przez kilkanaście sekund gdy nagle poczułem jego język napierający na moje wargi. Posłusznie je rozchyliłem. Zaczął drażnić moje podniebienie. Swoim językiem zabrałem jego i zacząłem go namiętnie całować. Próbowałem przejąć kontrolę nad pocałunkiem, ale Jackson od razu mnie zdominował. W sumie nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie bardzo mi się spodobało. Starałem się go jak najbardziej przedłużyć. Nagle usłyszałem czyjeś kroki i szarpnięcie za klamkę. Zdenerwowany odepchnąłem Jacksona. Ale on tylko się uśmiechnął i powiedział:
- Serio myślisz że zostawiłbym otwarte drzwi? - spojrzałem na niego i przyciągnąłem z powrotem do siebie. Pragnąłem jego ciała, jego zapachu. Wróciliśmy do pocałunku. W pełni oddałem swój umysł Jacksonowi. Rękoma odruchowo zacząłem się bawić jego koszulką. Powoli ją unosiłem po to, aby później ją szybko opuścić. Wreszcie chłopak się zdenerwował. I szybkim ruchem pozbawił mnie koszulki. Nie pozostałem mu dłużny i uwolniłem jego kaloryfer spod tej szmaty. Pogłębiłem nasz coraz bardziej męczący pocałunek. Od tamtego momentu zaczęliśmy dość głośno sapać. Przejechał rękoma w dół po moich plecach po czym wsunął mi je pod spodenki, a później pod bokserki. Poczułem ciepło na moich pośladkach. Jego usta zaczęły stopniowo zjeżdżać z ust. Najpierw wylądowały na szyi, później znalazły się na obojczykach. Jackson przyssał się do jednego z nich zostawiając na nim malinkę. Ostatecznie pocałunkami zszedł do sutków. Bawił się swoim językiem miziając jednego, a rękoma ściskał moje pośladki. Doprowadzał mnie tym do szału. Starałem się jak najciszej pojękiwać tak żeby nikt nie wszedł do szatni. Gdy Jackson to zauważył oznajmił mi że drzwi i okna są dźwiękoszczelne. Od razu po tych słowach zacząłem głośniej jęczeć i pomrukiwać dając tym do zrozumienia chłopakowi że jest mi dobrze. Oderwaliśmy się od ściany. Jackson usiadł na ławce która stała pośrodku szatni, rozłożył nogi i przyciągnął mnie do siebie (nadal stałem). Chłopak językiem zaczął badać mój brzuch a ja w pełni oddałem się tej rozkoszy. Tak skupiłem się na przyjemności że nie zauważyłem kiedy pozbawił mnie spodenek. Jackson nie przerywając ssania i lizania masował moją nabrzmiałą męskość przez bokserki. Robił to przez kilka minut a później ściągnął ze mnie bieliznę. Gdy ujrzał moje przyrodzenie był pod widocznym wrażeniem. Szczerze muszę się pochwalić że mój penis jest na prawdę duży. Patrzył na niego przez chwilę oblizując usta. Niespodziewanie zaczął ssać główkę mojego członka. Robił to z takim wyczuciem że po chwili doszedłem w jego ustach. Zadowolony z siebie wstał, spojrzał mi prosto w oczy i głęboko pocałował tak żebym mógł spróbować własnego nasienia. W sumie nie było takie złe, smakowało trochę kokosem bo jadłem go dzień wcześniej. Chłopak przerwał pocałunek, schylił się do swojej torby i wyciągnął z niej lubrykant. Jednak zanim zabrał się za "robotę" rozebrałem go. Sam też chciałem móc dokładnie obejrzeć jego ciało. A gdy stał cały goły przede mną poczułem się hmm.... spełniony. Jackson ponownie usiadł na ławce i usadził mnie sobie na nogach przodem do niego. Zaczął ssać płatek mojego ucha, a w międzyczasie wylał sobie na rękę płyn. Delikatnie ugryzł ucho wkładając jeden palec w mój odbyt aby zamaskować ból. Poruszał przez chwile nim we mnie po czym przeniósł swoje pocałunki na usta. Gryzł moje wargi do krwi wkładając kolejny palec. Głównie skupiałem się na bólu zadawanym świadomie przez niego dzięki czemu rozciąganie tak nie bolało. Następnie powiódł ustami na obojczyki. Wkładając trzeci palec w odbyt bardzo mocno przyssał się do kości naruszając moje naczynia krwionośne. Poruszał nimi tak żebym się przyzwyczaił do tego uczucia po czym wyciągnął je. Zaczął pieścić moje sutki. Lizać, podgryzać, ssać. Uniósł mnie i nałożył na swojego penisa. Poczułem jak jego członek napiera na wejście. Rozluźniłem się i pozwoliłem mu go wsunąć. Najpierw był ból, później dyskomfort a na końcu przyjemność. Gdy odczułem to ostatnie. Położyłem jego ręce na moich biodrach, a swoje na jego torsie. Jackson mocno chwycił moją miednicę i zaczął rytmicznie unosić mnie w górę i w dół. Pierwsze pchnięcie było delikatne na szczęście kolejne co raz szybsze i mocniejsze. Za każdym razem wyrywał mi się głośny jęk, chłopak nie był mi dłużny i sam też stękał i sapał. Przedłużaliśmy tą chwilę tak bardzo jak mogliśmy jednak w pewnym momencie Jackson trafił prosto w moją prostatę przez co spuściłem się prosto na jego tors. Chłopak nie zwrócił ma to uwagi wykonał jeszcze kilka pchnięć i doszedł we mnie (co nawiasem mówiąc mnie jeszcze podnieciło). Miałem ochotę na więcej ale właśnie zadzwonił dzwonek oznajmiający koniec meczu, czyli naszej przerwy. Jackson podniósł mnie, a ja jeszcze ręką przejechałem po jego przyrodzeniu wzbudzając w nim podniecenie i jęk. Wstałem i zacząłem szukać swoich bokserek. Znalazłem je w drugim kącie szatni. Założyłem najpierw bieliznę później spodenki. Zobaczyłem że chłopak jeszcze się nie ubrał, podszedłem do niego i uderzyłem go dość mocno w dupę. Stęknął.
- Ok następnym razem będzie na ostro - powiedział zadziornie.
- Okey zobaczymy na co cię stać - odpowiedziałem seksownym głosem. Posłał mi uśmiech i ubrał się. Zrobiłem to samo.
- Krew ci leci z ust - zaniepokoił mnie Jackson - Kurwa czemu tak mocno ugryzłem.
- Spokojnie nic się nie stało. Wezmę chusteczkę i je wytrę. - uspokoiłem go i siebie.
- No co ty ja ci ją wytrę - już chciałem mu podać chusteczkę, gdy on ponownie przycisnął mnie do ściany. Zaczął tak namiętnie całować że miałem ochotę powtórzyć całą sytuację która zaszła jakieś 10 minut wcześniej. Już nie mogłem się doczekać naszego kolejnego spotkania. Chłopak wylizał całą krew ale nadal mnie całował. Przestał dopiero w tedy gdy usłyszeliśmy krzyki naszych drużyn wracających z galerii. Jackson rzucił się na drzwi i je bardzo cicho otworzył, a ja udawałem że nic się nie dzieje i nie wydarzyło. Wyciągnąłem kolejną butelkę picia z torby treningowej i poszedłem na salę.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz